Kategorie
Muzycznie

Ósemka buprenorfiny, morfina, heroina, metadon, kodeina, politoksykomania, mania, Zoloft – oto polska twórczość

Jakiś czas temu robiło się głośno na temat tego "rapera", celowo w cudzysłowie, bo zaintrygowało mnie jakieś takie rapowanie nie do rytmu, dziwny tekst z dupy. Znacie to uczucie zażenowania kiedy słyszycie coś głupiego i ogarnia was wstyd? Ja czegoś takiego doświadczyłam i słuchałam przez głośnik telefonu na 10 procentach głośności, by przypadkiem domownicy nie usłyszeli tej dziwnej, undergroundowej, porywającej, zastanawiającej twórczości.
Jak to było? "Depresyjny, narkotyczny rap"? Aha? Tonciu, nie rób tego nigdy, kurwa, więcej… Zastanawiałam się co to za gość i znalazłam wywiad… Przydałaby się transkrypcja. Tonciu, ile klonów wrzuciłeś? – polecam, jak ktoś nie da rady, podkręcić szybkość nagrania…

A oto porywająca twórczość: https://www.youtube.com/watch?v=AWLGAQVNwvA&has_verified=1
Zabijcie mnie… 😀 https://www.youtube.com/watch?v=96m8ioMBVzw
Enough! https://www.youtube.com/watch?v=6np-dFS_Lz4

Kategorie
Prywatnie

Sen zimowy

Za oknem temperatury minusowe, co nie zachęca do wyjścia, choćby na papierosa, mojego dołu od E-fajka jeszcze nie ma, więc raczę się tabaką. Obok klawiatury leży odtwarzacz MP3, kable, i kable…
Nie lubię weekendów. Bo dlaczego? Bo głupie pomysły do głowy człowiekowi przychodzą, bo nie ma co robić, a tekstu pisanego mam serdecznie dość. Serio – Pracując często z wyczerpującymi, monotematycznymi publikacjami nie ma się ochoty na dodatkową literaturę, czy jakąkolwiek treść, która wymagałaby większego zaangażowania intelektualnego odbiorcy. Włączamy sobie w weekendy stacje pokroju TTV, TVN Style lub innych takich, by po prostu nie myśleć, by się odmóżdżyć. W związku z odmóżdżaniem się prace na temat używania MDMA, S-ketaminy, psylocybiny i LSD w schorzeniach neurologicznych i psychicznych leżą odłogiem, bo nie mogę patrzeć na przypisy, przypisy z gwiazdką, odsyłacze, żadnego czytania! Ale skoro o s-ketaminie, to może, dla konkretnego resetu bani przyswoić P.o jakieś 2,5 grama pregabaliny, by pobawić się świadomością i wpaść w pełnowymiarową dysocjację? Pojawia się myśl, jak by wyglądała uczłowieczona pregabalina, patronka podróżników, niedoceniana, doceniana przez specjalistów, często przeceniana za razem:
– Czego chcesz ode mnie dzisiaj ty, która tak ostatnio bardzo często przychodzisz?
– Daj mi pierwotny spokój i euforyczne uwielbienie do wszystkiego, co żyje, tak jak morfina, pobudzenie jak stymulanty i trochę alkoholowej percepcji. Nie karaj mnie mocno za dwa dni.
– Może dokładnie to dostaniesz, ale mam jeden warunek: skup się na tym, co chcesz czuć. Wymodeluj sobie to w głowie.
Tak to działa. Nie mając nic mam tylko pregabalinę, po kolejnej fali problemów natury egzystencji, nie moich.
Dzień zakochanych się zbliża, a ja przestudiowałam trochę nowych telewizyjnych produkcji, tych pobierających mało „zasobów”. Nie wiem, czy straciłam empatię i jestem zimną suką, czy drażnią mnie programy typu: dom bogatych vs. Dom biednych, gdzie ci biedni opisują swoje historie, serduszko zapłacze i w ogóle dlatego żyjemy z zasiłków, bo ktoś mnie w dzieciństwie bił? Chyba za dużo naczytałam się znanego bloga kuratora sądowego, gdzie ten opisuje, nie przebierając w słowach, przypadki, o których się nawet „fizjologom” nie śniło… Szkoda, że nie przeczytałam książki w tej tematyce, ale do tego wrócę – na pewno.
Stary niedźwiedź mocno śpi, my się go boimy, na palcach nie chodzimy, bo byśmy upadli na ryj, ale stary niedźwiedź mocno śpi, rycząc czasem coś przez sen i machając łapami, bo ma swoje niedźwiedzie koszmary. Jak macha łapami i ryczy, to mam krótki atak, jak spokojnie śpi, to jestem normalnym człowiekiem, tylko trochę pogryzionym i czekam, aż rany się wygoją. Bo dawno nie miałam długiego ataku, albo z takim rozmachem, który by mnie posłał na SOR. Zabawa w chowanego, czy tam w berka z moimi żyłami wyprowadza z równowagi nawet najbardziej doświadczonego, najpierw ratownika, potem pielęgniarkę. Najpierw rytuał zakładania stazy na rękę. Klik – klamra zapięta, ręka ściśnięta. Zaczyna się najpierw subtelnie, bo szukaniem wkłucia do wkłucia. Potem energiczne potarcie skóry alkoholem, żeby, prócz dezynfekcji, okablowanie było bardziej widoczne, potem klepanie, wbijanie, wyciąganie mlaskając z niezadowolenia i wzbierającego wkurwienia, gdy kolejny kabel albo się chowa, albo pęka, albo skręca, albo już wyeksploatowany. Często już płacząc jak ostatnia pizda krzyczę, „a w stopę się nie da?!” Jednak ostatnim razem znaleziono mi miejsce uniwersalne – na przegubie prawym. Udaje się i w najlepsze mogę sobie przestać jakiś pojebany atak.
W domu stara metoda, o której pisali już ludzie pierwotni chyba, o podawaniu klonazepamu pod język jest najlepsza, bo przerabianie benzodiazepin z tabletek do podania dożylnego, bo inne nie wchodzi wtedy w grę – jest bardzo czasochłonna, ponieważ trzeba wielu godzin, by sam związek rozpuścił się w alkoholu lub w glikolu, potem wystarczy oddzielić wypełniacz i mamy – z jakąś tam stratnością plus minus. Jedynie midazolam i coś jeszcze rozpuści się w wodzie, soli fizjologicznej chyba też, w czym tylko dusza zapragnie. Niepraktyczne i nieekonomiczne.
Po prostu – chciałam pochwalić się, że nie miałam dawno ataku, a to, że tknęłam paru tematów na raz to taki chyba wiejski zwyczaj… Daj mi jakaś siło wyższa, czy czymkolwiek ty jesteś, jeszcze więcej takich dni, i jeszcze ból migrenowy mi zabierz. Będę wtedy przeszczęśliwa.

Oppo Watch – pierwsze wrażenia

Kategorie
Prywatnie

Dość, i znowu coś…

Dobra – dość tych grafomańskich opisów…
Co i jak? A dobrze, żyję i mam się jakoś czasem dobrze, czasem niedobrze. Jestem online – jestem na hajpie, jestem na komunikatorach. Gdy czuję się źle, to nie hce mi się gadać, bo jestem poirytowana, wkurwiona, leżę i patrzę w sufit po przejściu kolejnych stron jakiejś książki do poprawy.
Jak się czuję? Stawy mnie bolą. Mamy z mamą te same objawy i czekają mnie badania w kierunku RZS. Dystalne części, więc dłonie i kostki. Ból budzi w nocy, jest nieznośny przy pracy, mam mówić dalej?
Co zamierzam? Nie wiem, zupełnie nie wiem. Jestem w czarnej dupie, przynajmniej teraz. To bez sensu, Samą mnie to irytuje.
Pregabaliny mam dość – po prostu dość. Chcę z niej zejść. Napisałam do mojego prowadzącego psychiatry, odpowiedzi nie otrzymałam. Pisałam o retencji płynów, otępieniu, problemami z odstawką na zimno "cold turkey", przybieraniu na wadze, dziwnych wartościach na glukometrze i zamierzałam powiedzieć pani psychiatrze lub lekarzowi ogólnemu, który teraz zajmuje się, a jakże – szczepieniami, o metforminie, która miałaby te skutki uboczne zatrzymać.
Moje dni są monotonne. Praca, filmiki na YT, pisanie na hajpie, gadanie z jakimiś nowymi o używaniu tianeptyny jako opioidu, jebać interpunkcję. Ktoś mi powiedział, że "goniąc tolerancję" i gdy opisałam, że przyjęłam 180 tabletek tianeptyny po 12,5 mg w ciągu dwóch godzin, to przyjęłam dawkę śmiertelną – tak. Było tak. Gdyby to była prawdziwa depresja oddechowa, to nie zdążyłabym okna otworzyć i się uspokoić, oddychając głęboko i powoli myśląc, że przesadziłam.
Poszłam spać i nie mogłam podnieść się na dzień następny, ciągły, głęboki nodding i ból głowy z niedotlenienia. Tolerancja skakała o 100% po jednym, dwóch, trzech razach. To co miałam zrobić? To była akcja ratunkowa, przedskrętowa. Leżałam tak dwa dni mając tylko chrupki kukurydziane i niezbędną wodę przy sobie. Chłopcy mieszkający obok mnie zastanawiali się w korytarzu – „dlaczego ta nie wychodzi, może źle się czuje”? Tak, „ta” bardzo źle się czuła i nie mogła się wyrwać z barłogu przez cały weekend. Radio włączone w tle podtrzymywało moją świadomość – miałam takie wrażenie.
Napisałam „wypracowanie” na temat tianeptyny działającej jako opioid, podziękowałam jednemu użytkownikowi za klasyfikację jej pomiędzy kodeiną a oksykodonem… Bo tak jest… O kurde, to wydarzenie miało miejsce chyba w 2019 roku, więc nie brałam tego związku już rok. Ciekawe jak by podziałał przy odstawce pregabaliny, bo tak o nim myśleć zaczęłam ostatnio, jako o pełnoprawnym, lekkim antydepie, nootropie i niestety, o opioidowym działaniu. Tego nie da się ukryć:
“Physical effects:
• Stimulation
• Physical euphoria – More pronounced feelings of euphoria have been reported at doses near or above 100 mg. These feelings are extremely similar to that of a typical opioid.
• Bronchodilation – Tianeptine increases the reuptake of serotonin, which has been found to combat bronchoconstriction.
• Muscle relaxation – oh yes.
• Headaches – fuck yeah.
• Dizziness – yup. Floating dizziness.
• Constipation – For 4 days? Yup.
• Physical fatigue – Nodding off.
• Internal hallucination – One may experience a state of semi-consciousness and hypnagogia during heavy dosage nodding which results in dream-like states and up to level 3 imagery. This is often accompanied by ill-defined geometry.
Cognitive effects:
• Motivation enhancement
• Anxiety suppression – Tianeptine has been found to be especially useful in mitigating the effects of panic attacks.
• Cognitive euphoria – More pronounced feelings of euphoria have been reported at doses near or above 100 mg. These feelings feel extremely similar to that of a typical opioid.
• Focus enhancement – In addition to enhancing the ability to focus, tianeptine also improves the retention of short-term memories, stimulates quicker learning, and improves reaction time.
• Cognitive fatigue – Although rare, some users may experience adverse effects in terms of cognition such as the impairment of thought processes.
Toxicity and harm potential:
The toxicity and long-term health effects of recreational tianeptine use have not been studied in any scientific context, and the exact toxic dosage is unknown.
Anecdotal evidence suggests that there are no negative health effects attributed to simply trying the drug by itself at low to moderate doses and using it very sparingly (but nothing can be completely guaranteed). – That’s it.”
Źródło: https://psychonautwiki.org/wiki/Tianeptine